Max Baer zwyciężył Primo Carnerę

14 czerwca 1934 roku w Nowym Jorku toczyła się walka o tytuł mistrza świata wagi superciężkiej między Amerykaninem Maxem Baerem a Włochem Primo Carnerą. Włoch padał na deski aż 10 razy. To, że wytrzymał do 11 rudny, graniczyło z cudem, ponieważ Baer uchodził wśród zawodników za najsilniej bijącego boksera od czasów Jacka Dempseya. Nowy Jork owacyjnie powitał swojego nowego mistrza świata wszechwag. Nie można już było dłużej na to patrzeć. Superciężka waga, nieokrzesany olbrzym, bokserski mistrz świata, który samym swoim wyglądem napędzał niejednemu stracha, został pokonany, powalony, rzucony na deski kilkukrotnie. Dopiero po tej masakrze sędzia ringowy przerwał podobną do egzekucji walkę Włocha Primo Carnery. Ameryka znowu miała bokserskiego mistrza świata. Max Baer pokazał Europejczykom, kto jest panem w ringu. Najpierw pokonał Schmelinga, teraz rzucił na deski włoskiego olbrzyma , który swoją posturą przerażał nawet swoich kibiców. To była świetna, pasjonująca walka. Ten tytuł należał się Amerykaninowi bez dwóch zdań. Był szybszy i po prostu lepszy, skuteczniejszy w tej pasjonującej walce.